poniedziałek, 26 listopada 2012

Opera Śląska w Bytomiu

W listopadzie uczestnicy projektu obejrzeli operę "Carmen" w Operze Śląskiej w Bytomiu.

23 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. 25 Listopada 2012 roku odbył się wyjazd do Opery Śląskiej w Bytomiu na "Carmen". Opera składała się z 4 aktów, po każdym akcie była kilku minutowa przerwa. Wyjazd bardzo mi się podobał, ponieważ pierwszy raz byłam w Operze i spodobało mi się. Zaskoczyło mnie zakończenie ponieważ spodziewałam się, że Carmen przeżyje a okazało się, że została zabita.Podobały mi się stroje aktorów oraz ich wygląd. Podczas opery aktorzy występujący Tańczyli co bardzo mi się spodobało. Pod koniec aktorzy ukłonili się i dostali kwiaty i dużo braw. W Operze spędziliśmy około 4 godzin. Powrót do domu przebiegł szybko na miejscu byliśmy o godzinie 22:20 może trochę później.

    OdpowiedzUsuń
  3. 25.11.12 wraz z grupą wybraliśmy się na operę pod tytułem "Carmen" reżyserii Wiesława Ochmana. Przedstawienie z początku wydawało się bardzo dobre, choć fabuła nie zadziwiała. Drugi akt był o wiele gorszy , bardzo się na nim nudziłem, wychodzący z więzienia Don José czuje się zazdrosny o Carmen... "akcja" wlekąca się przez 45 minut. Trzeci akt był lepszy lecz nadal mnie nie zadziwiał, myślę że ostatni akt był najlepszy: akcja, śpiew, spektakularny koniec to wszystko czego mi potrzeba w takiej operze, całość wypadła dość średnio lecz nie było najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
  4. 25.11.2012r. byliśmy w operze śląskiej w Bytomiu. Oglądaliśmy tam operę pt.: ,,Carmen". Przedstawienie było bardzo dobre. Pierwszy raz byłem w operze, więc byłem bardzo ciekawy tego przedstawienia. Trwało ono około 4 godzin (z czterema przerwami). Polecam wszystkim wyjazd do takiej opery!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. 25.11.2012r. pojechaliśmy do Opery Śląskiej w Bytomiu na spektakl pod tytułem "Carmen" . Ten spektakl był podzielony na 4 akty po każdym z nich była przerwa. Aktorzy śpiewali po Francusku ale były wyświetlone nad sceną napisy. Najbardziej mi się podobał 2 akt ponieważ najlepsza była muzyka i najładniej śpiewali. Najdziwniejsze było to ,że w ostatnim akcie tytułową bohaterkę zabija mężczyzna ,który był w niej zakochany a zabija ją przez to że nie chce do niego wrócić bo kocha innego. Ogólnie spektakl był bardzo ciekawy i polecam żeby się na niego wybrać .

    OdpowiedzUsuń
  6. 25 listopada 2012 roku wybraliśmy się do Opery Śląskiej w Bytomiu, aby obejrzeć ,,Carmen''. Bardzo mi się spodobał! Podobało mi się, że była śpiewana po francusku. Pierwszy akt był najlepszy, ponieważ były tam bardzo ładne piosenki. Moim zdaniem kobieta grająca Carmen śpiewała najlepiej ze wszystkich. Całe przedstawienie było ciekawe. Trochę zasmucił mnie koniec, ale po za tym było naprawdę super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dnia 25 listopada 2012 roku razem z klasą byliśmy w Operze w Bytomiu, patrzeliśmy tam na "Carmen". Był on bardzo ciekawy, najbardziej podobało mi się gdy wszyscy zaczęli śpiewać naraz, naprawdę opłacało się. Polecam wszystkim !

    OdpowiedzUsuń
  8. 25 listopada 2012 roku odbył się wyjazd do Opery Śląskiej w Bytomiu. Spektakl nosił nazwę ,,Carmen''. Byłam pierwszy raz w operze ale było bardzo fajnie. Zaciekawiło mnie to i bardzo chętnie obejrzałabym sobie jeszcze jakiś spektakl.

    OdpowiedzUsuń
  9. 25 listopada odbył się wyjazd do Opery śląskiej na sztukę ,,Carmen''. Wrażenia niesamowite! Wszystko było idealne i z klasą. Najbardziej zachwycił mnie ostatni akt. Polecam wszystkim taki wyjazd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dnia 25 listopada odbył się wyjazd do Opery Śląskiej w Bytomiu na spektakl „Carmen”. Przedstawienie było podzielone na cztery akty. Trwało ono około trzech godzin. Opera bardzo przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że piosenki były w języku francuskim. Nad sceną można było czytać tłumaczenie piosenek. Jedynym minusem tego wyjazdu było to, że mieliśmy miejsca w pierwszym i drugim rzędzie! Przez co fatalnie patrzyło się na odgrywającą akcję, po powrocie do domu strasznie bolał mnie kark dlatego, że czytałam tłumaczenie – chodź nikt mi nie kazał tego robić. Jednak zakochana Carmen w Don Jose zminimalizowała ten minus.
    Podsumowując opera była ciekawa jednak momentami nudna.

    OdpowiedzUsuń
  11. 25 listopada pojechaliśmy do opery carmen w Bytomiu. Mnie bardzo się podobało z chęcią poleciłbym taki wyjazd każdemu i, z chęcią pojechałbym tam jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  12. 25 listopada 2012 roku odwiedziliśmy Operę Śląską w Bytomiu, gdzie zobaczyliśmy spektakl pt.: „Carmen’’. Całe przedstawienie odebrałam raczej pozytywnie. Jednym z minusów było to, że cała opera była po francusku, a ja niestety nie jestem zbyt wielką zwolenniczką arii śpiewanych właśnie po francusku. Siedzenie w pierwszym rzędzie miało też swój minus, było nim to, że nad sceną znajdował się telebim, który wyświetlał tłumaczenie opery i niestety nie patrzyło się na niego za dobrze z pierwszego rzędu. Można było za to podziwiać z niego bardzo dobrą grę aktorską. Jednak reszta była na wielki plus, przede wszystkim orkiestra grała wyśmienicie, można by ich słuchać godzinami, tak samo jak śpiewu aktorów, który bardzo mnie zachwycił. Jeden z najciekawszych momentów był wtedy kiedy aktorzy tańczyli bardzo ciekawe choreografie. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu i gorąco go każdemu polecam.

    OdpowiedzUsuń
  13. 25.11.2012r. Odbyliśmy podróż do Opery śląskiej w Bytomiu
    na spektaklu pod tytułem „Carmen’’. Od początku byłem przekonany że jest to całkiem ciekawe i pełne emocji przedstawienie ale nie spodziewałem się że spodoba mi się to bardziej niż zakładały moje przypuszczenia. Każdy z tych czterech Aktów był pasjonujący i przedstawiający inny wątek, według mnie te cztery krótkie Akty nie przedstawiały tylko cztery wątków lecz mnóstwo mniejszych które znakomicie dopełniały braki w głównych wątkach całego spektaklu. Mimo tego że wszystko było śpiewane i ukazywane w francuskim stylu to bez tłumaczenia można zrozumieć każdy z tych czterech aktów niesamowitego spektaklu więc bardzo go polecam wszystkim i nie tylko wielbicieli oper i arii śpiewanych.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. 25.11.12 Byliśmy w Operze Śląskiej w Bytomiu na spektaklu pt."Carmen". Najbardziej mi się podobała muzyka w operze.
    Polecam na wyjazd Operę Śląską i chętnie pojechałbym tam jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  16. W dniu 25 listopada br. miałam przyjemność obejrzeć i wysłuchać operę „Carmen” w Śląskiej Operze w Bytomiu. Utwory były śpiewane w oryginalnej wersji językowej, a mianowicie po francusku. Panie polonistki mówiły, że jeśli ktoś nie przeczytał przed wycieczką libretta to będzie „siedział jak na tureckim kazaniu”. Nie czytałam libretta, a jednak zrozumiałam wszystko co było śpiewane. I nie było to sprawą tłumaczenia zamieszczonego nad sceną. Mieliśmy wspaniałe miejsca na widowni. Siedzieliśmy w pierwszym i drugim rzędzie na parterze, tuż przed samą sceną. Jednym minusem było to, że źle czytało się z telebimu. Byłam pierwszy raz w operze i bardzo mi się podobało. Nie zniechęcił mnie w przeciwieństwie do innych nawet najdłuższy, pierwszy akt. Opera trwała 3 godziny razem z trzema antraktami. Przedstawienie było podzielone na 4 akty.

    Najbardziej zachwycił mnie głos solistki Renaty Doborz, która odgrywała rolę tytułowej bohaterki - Carmen. Jeśli miałabym określić charakter Carmen, to była ona egoistką. Najpierw rozkochuje w sobie wielu mężczyzn i zakochuje się w Don Jose (Maciej Komandera), a potem rzuca go dla Toreadora (Zbigniew Wunsch). Dużą rolę odegrała również Micaela (Justyna Dyla), zakochana w Don Jose. Dramatycznym momentem był akt czwarty , ponieważ Don Jose zabił Carmen z zazdrości o Toreadora.

    Serdecznie polecam wszystkim obejrzenie opery „Carmen", zwłaszcza w tak niesamowitej obsadzie. Każdy, kto ceni sobie dobrą sztukę, oderwanie się od rzeczywistości, piękną muzykę i arie musi wybrać się do Opery Śląskiej, jednym słowem nie może przegapić takiej okazji.

    Z wyrazami podziwu i uznania dla sztuki
    Mr. Pou

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wyjazd do Opery Śląskiej w Bytomiu zaliczam do tych mniej udanych. Po mimo dobrej atmosfery w autokarze i pozytywnego nastawienia nie obeszło się bez kilku słów krytyki. Spektakl nie był najgorszy, aczkolwiek nie w moim guście. Uważam tak, ponieważ nie przepadam za historiami romantycznymi, a ta sztuka właśnie taka była. Wszystko kręciło się wokół jednej osoby, a aktorzy mieli grobowe miny, zaś główna bohaterka była zawsze uśmiechnięta od ucha do ucha (co z resztą było bardzo irytujące). Nie podobało mi się także to, iż spektakl był bardzo długi. W skutek czego nie potrafiłam się skupić na całości. Dużym plusem był ekran nad sceną wyświetlający tekst w języku polskim. Dzięki niemu wiem, o co chodziło w tej sztuce.

    OdpowiedzUsuń
  19. Na wyjazd, który odbył się 25.11.2012r. czekałam z ogromną ekscytacją, ponieważ miało to być moje pierwsze spotkanie z takim gatunkiem scenicznym jak opera.
    Budynek nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak za pierwszym razem w przeciwieństwie do przedstawienia. Opera "Carmen" była niesamowita, a Renata Dobosz, która odegrała rolę tytuowej bohaterki zachwyciła mnie swoim głosem. Treść spektaklu była po francusku, mimo tego nie miałam problemu aby zrozumieć libretto, gdyż nad sceną znajdował się ekran na którym wyświetlano tłumaczenie opery.
    Bardzo serdecznie polecam wszystkim zapoznanie się z tym gatunkiem scenicznym oraz zapraszam do obejrzenia opery "Carmen".

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdy zobaczyłem że cała opera "Carmen" będzie po francusku. Miałem większe oczy niż przysłowiowy myśliwy w kawale o kosmitach.
    Wyjechaliśmy na tę operę z myślą ciekawe co teraz przed nami postawią jak niby mam cokolwiek zrozumieć gdzie jedynym słowem z tego języka to nazwa cukierków. Ogólnie opera była ciekawa z nietuzinkowym zakończeniem.
    Opera warta zobaczenia polecam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wizyta w Operze Śląskiej w Bytomiu, która miała miejsce dnia 25.11.12r. była wyjątkowa i na najwyższym poziomie. Spektakl "Carmen" G. Bizeta w oryginalnej wersji językowej, w wykonaniu znakomitych śpiewaków, aktorów i tancerzy to miłe dla oczu i uszu przeżycie. Na pewien czas zostałam wciągnięta w pełen uroku świat, w którym króluje zabawa, taniec i związki bez zobowiązań. Główni bohaterowie budzą w nas zarówno pozytywne jak i negatywne w stosunku do nich emocje. Wprawiają nas w wesoły nastrój, a innym razem zmuszają do łez i przemyśleń. To przedstawienie operowe bardzo mi się podobało, mogę polecić je wszystkim fanom tego typu rozrywki, ale i osobom, które nigdy nie miały z nią do czynienia.

    OdpowiedzUsuń
  22. 25 listopada 2012 wybraliśmy się na operę "Carmen".
    Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tym wyjazdem. Jest to mój pierwszy raz, kiedy miałam okazję zobaczyć taki spektakl. Jestem pełna podziwu co do gry aktorów, wokali oraz fabuły tego przedstawienia.
    Polecam każdemu!

    OdpowiedzUsuń
  23. Dnia 25 listopada bieżącego roku miałam przyjemność obejrzeć operę "Carmen". Jestem zauroczona śpiewem operowym, mogłabym godzinami słuchać habanery Carmen z I aktu. Najbardziej do gustu przypadł mi sopran kobiety, która odgrywała postać Micaëly. Treść tej opery nie do końca mi się spodobała, jednak całokształt mogę ocenić pozytywnie. Mojej sympatii nie zdobyła tytułowa postać - Carmen. Nie lubiłam jej od samego początku, a im dłużej przedstawienie trwało, tym bardziej mnie irytowała. Jej osobowość bardzo przypominała mi niektóre typy kobiet, które niestety dość często występują w dzisiejszym świecie. Ale jest to mało istotną sprawą. Skoro jestem już przy irytujących postaciach, do tej szufladki wsadziłabym również Don José. Jest to dość nieprawidłowy osąd - irytowała mnie bowiem jego twarz, a raczej jej wyraz. Za dużo irytacji w paru zdaniach. Chciałabym przejść teraz do przyjemniejszego aspektu, jakim są zdecydowanie cudowne wokale aktorów. Każdy jeden śpiewał zachwycająco, sprawiał że moje uszy się radowały i wołały o więcej. Przez długi czas nie potrafiłam (i nie potrafię nadal) wyrzucić ze swojej głowy wielu melodii. Kiedy po raz kolejny na sali zabrzmiała słynna habanera, miałam wielką ochotę wstać, udać się w kierunku sceny, po czym sama zacząć ją śpiewać, tańcząc przy tym z aktorami. W samych strojach,
    które aktorzy nosili, nie było nic porywającego i zwracającego większej uwagi - odzwierciedlały jedynie realia ówczesnej mody. Scenografia również mnie nie porywała czy
    zachwycała, ale nie mogę się również do niczego doczepić czy mieć jakichkolwiek zastrzeżeń. W tej kwestii moje odczucia są neutralne. Wymieniając wszystkie główne czynniki
    wpływające na moją ocenę tego widowiska, mogę dojść do końca, czyli całkowicie szczerego polecenia tego spektaklu każdemu, kto choć trochę "ukąsił" teatru (i mu zasmakowało!) a chciałby dokładki.

    OdpowiedzUsuń