czwartek, 17 listopada 2011

Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach

16 listopada odbył się drugi wyjazd. Tym razem celem wycieczki był Teatr Śląski w Katowicach, gdzie odbyła się lekcja teatralna, połączona ze zwiedzaniem teatru od kulis.

27 komentarzy:

  1. Wyjazd do Teatru Śląskiego w Katowicach był bogaty w różne emocje. Jednak za sprawą naszej pani przewodnik były to dość negatywne odczucia.
    Wydawać się może, że ta pani specjalnie zniechęcała nas do ponownej wizyty w tym teatrze. Nauczyła nas chyba tylko o tym, jak w około dwie godziny przekazać minimum informacji. Jeden z uczestników naszej wycieczki dowiedział się, że powinien udać się do psychologa lub rzeźni... cóż, nie zagłębiajmy się dalej w wygórowane poczucie humoru tej pani. Jedną z niewielu ciekawych rzeczy było spotkanie wybitnego aktora Jerzego Kuczery, który opowiedział nam o historii tego teatru.
    Mimo wszystko cieszę się, że odbyła się taka wycieczka, bo pokazała nam jak wygląda teatr od strony "roboczej".

    OdpowiedzUsuń
  2. Słysząc wiele negatywnych opinii i komentarzy, wcale nie wyróżnię się, mówiąc, że wyjazd był totalną klapą. Nietaktowne podejście pani przewodnik sprawiło, że choć zaliczam się do fanów teatru, zostałam do niego zniechęcona. Jej misja, którą było wywarcie negatywnych uczuć i zanudzenie nas na śmierć, całkowicie się powiodła. Totalny brak charyzmy dawał się we znaki, a więc proponuję, aby pani przewodnik poćwiczyła wymowy przed lustrem, dopiero potem niech zabiera się za oprowadzanie zaciekawionej sztuką i teatrem grupy. Przechodząc do pozytywnej części komentarzu, stwierdzić mogę, że jedyną rzeczą, która jako tako mnie zaintrygowała, była opowieść pana Jerzego Kuczery, mającego za sobą kupę doświadczenia.


    A więc, podsumowując, krótko i zwięźle: nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  3. W środę 16 listopada pojechaliśmy do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Musieliśmy czekać na przewodniczkę 30 min, ponieważ się spóźniła. Było bardzo zimno więc panie stwierdziły że pójdziemy do Skarbka i pochodzimy po sklepach. Bardzo nam ten pomysł przypadł do gustu, ponieważ wszyscy byli zmarznięci.
    Pół godziny później poszliśmy do Teatru. Było tam dużo ciekawych rzeczy, lecz nie podobało mi się jak mówiła o tym przewodniczka. Oprowadzając nas rozmawiała przez telefon, co było bardzo nieprofesjonalne. Opowiadając o Teatrze Śląskim mówiła to tak jakby jej się nie chciało.
    Byliśmy w garderobie i magazynach, ale najbardziej podobało mi się spotkanie z aktorem Jerzym Kuczerą. Opowiadał nam o powstaniu teatru, wszyscy odpłynęli w przeszłość. Niestety musieliśmy za chwilę iść dalej, bo pan Kuczera był zmęczony i musiał iść odpocząć. Oglądaliśmy dalej teatr, ale już nic mnie nie zafascynowało. Gdy mieliśmy już wychodzić dostaliśmy w prezencie plakat z premiery "Dziadów".
    Nie pojechałabym tam drugi raz, ale cieszę się że poznałam Jerzego Kuczerę. Szczerzę mówiąc wyjazd podobał mi się tak średnio.

    OdpowiedzUsuń
  4. Środowy wyjazd do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach był z jednej strony udany ponieważ dowiedzieliśmy się wielu nowych rzeczy o kulisach teatru oraz o historii jego powstania. Okazało się że dotychczas mało wiedziałam o teatrze a bynajmniej o tym że kulisy to nie tylko miejsce gdzie aktorzy czekają na swoje wejście na scenę, ale też magazyny gdzie znajdują się atrybuty, miejsce gdzie w zaciszu, poza widokiem widowni siedzi sufler. Pod czas zwiedzania spotkaliśmy aktora teatralnego a mianowicie Jeżego Kuczery, który opowiedział nam w skrócie historie tegoż teatru. Widzieliśmy również garderobę gdzie aktorzy przebierają się do swoich ról. Pani przewodniczka zaprowadziła nas także do podziemia gdzie dowiedzieliśmy się o prymitywnym opuszczaniu i podnoszeniu zapadni przez ludzi i nowoczesnym do którego służą maszyny. razem z całą grupą chodziliśmy po scenie ale pani oprowadzająca nas powiedziała że mamy ostrożnie chodzić, iż materiał, którym jest ona pokryta jest podatny na uszkodzenia. Z drugiej strony jednak opowiadanie przez panią Renate Janiszewską było niezbyt ciekawe, nie spełniła w pełni swojej roli. W pewnych momentach była również dosyć nie miła dla uczestników naszej wycieczki. Mimo tych niedociągnięć ciesze się że byłam na tej wycieczce. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dnia 16.11.11 odbył się wyjazd do Teatru Śląskiego w Katowicach podczas którego oglądaliśmy tą instytucje od środka.

    Pani przewodnik opisała nam jak to wszystko wygląda podczas występu. Pod sceną znajdują się zapadnie które umożliwiają wnoszenie rekwizytów na scenę a także tajemnicze wejście aktorów podczas spektaklu. Zwiedzaliśmy również magazyny scenografii i rekwizytów które zachwycały swoją orginalnością i pomysłowością.

    Mieliśmy tez możliwość porównania dużej sceny z mała kameralna tam również było bardzo fajnie.Pani Renata Janiszewska opowiedziała nam także historie gdy podczas spektaklu nauczyciel widząc żebrzących kloszardów nie wiedząc że są to aktorzy wyprowadził jednego z nich sali.

    Następne miejsce które mieliśmy okazje zobaczyć top była garderoba znajdowały się tam kostiumy używane przy występach.
    W tym momencie mieliśmy ogromne szczęście poznać Jerzego Kuczera.Jest to wybitny aktor o dużym doświadczeniu ,opowiedział nam o historii teatru. Dzięki temu dowiedzieliśmy się że teatr ma już 104 lata. Ostatnią rzeczą były zdjęcia byłych i obecnych aktorów.
    Cały wyjazd był udany chodź liczyliśmy na coś więcej ...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. W środę 16 listopada pojechaliśmy do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Pani przewodniczka spóźniała się trochę, więc poszliśmy do Galerii Skarbek. W końcu weszliśmy do Teatru. Przewodniczka opowiadała nam o teatrze jakby trochę od niechcenia i niewyraźnie ale wiadomości były ciekawe. Zwiedziliśmy dużą część teatru, byliśmy na głównej, dużej scenie i oglądaliśmy niektóre ukryte miejsca jak na przykład budka suflera. Zwiedziliśmy także magazyny gdzie znajdowały się wszystkie dekoracje potrzebne do spektakli. Najbardziej rzucającą się w oczy dekoracją było ogromne jajo. Zwiedzaliśmy jeszcze parę innych pomieszczeń. Jednak najciekawszą rzeczą całego wyjazdu było spotkanie z Jerzym Kuczerą - aktorem. Opowiedział nam o powstaniu tego teatru i jego historii.
    Cały wyjazd bardzo mi się podobał, było ciekawie i dowiedziałam się wiele nowych, ważnych wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nasz drugi wyjazd związany z projektem „Rozwój dialogu przez sztukę : zaglądamy pod maskę Melpomeny” był związany z Teatrem Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Moje osobiste odczucia są niezbyt pozytywne. Poprzedni wyjazd do Muzeum Śląskiego rozbudził we mnie spore nadzieje na ciekawe wyjazdy, niestety teraz spotkało mnie duże rozczarowanie.

    Główną atrakcją miało być zwiedzanie teatru od kulis. Pod takim tytułem może kryć się naprawdę interesująca rzecz. Niestety, nie w naszym wypadku. Pani przewodnik, Renata Janiszewska, wykazała się niemałym brakiem kompetencji. Oczywiście mówiła dużo i jeszcze więcej, ale głównie na temat własnego życia. Nie dowiedzieliśmy się tak naprawdę nic ciekawego o magii teatru. Główną naszą czynnością, które wykonywaliśmy było chodzenie i oglądanie zupełnie obcych nam rzeczy. Weszliśmy na scenę, do magazynów scenografii (bardzo nudna część), oraz zwiedziliśmy wiele miejsc, o których tak naprawdę niewiele ciekawego się dowiedzieliśmy.

    Bardzo ciekawa sytuacja wyniknęła, gdy weszliśmy do garderoby. Siedział tam aktor, a zarazem dyrektor studium aktorskiego, Jerzy Kuczera. Przygotowywał się do próby. Rozbudziło to nadzieję, że chociaż on przekaże nam coś ciekawego. Niestety, spotkał nas kolejny zawód. Pan Kuczera przedstawił nam (niby w skrócie) historię Teatru Śląskiego. Jeśli mam być szczery, muszę przyznać, że w tym momencie kompletnie się wyłączyłem i zacząłem układać w myślach komentarz, które właśnie piszę. Muszę przyznać, że najbardziej przypadł mi do gustu przejazd autokarem. Był zdecydowanie ciekawszy.

    Moja opinia na temat tego wyjazdu jest bardzo negatywna. Być może nie słusznie, nie wiem, ale takie są moje odczucia. Mam bardzo głęboką nadzieję, że był to jednorazowy wypadek przy pracy. Na całe szczęście powodzenie następnego wyjazdu nie będzie związane z pracą przewodnika, a aktora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. W dniu 16 listopada pojechaliśmy do Teatru Śląskiego w Katowicach. Już od zewnątrz było widać nad wejściem piękne personifikacje. Kiedy weszliśmy do środka, udaliśmy się do sali głównej. Najpierw siedzieliśmy na widowni i słuchaliśmy trochę nudzącej pani przewodnik, później weszliśmy na scenę. Po przejściu przez kulisy i magazyn dekoracji udaliśmy się do garderoby w której miłą niespodziankę sprawił nam swoją obecnością pan Jerzy Kuczera. Opowiedział nam ciekawą historie o powstawaniu tego teatru i o jego wizycie w Lwowie. Biorąc pod uwagę cały wyjazd powiem, że mi się podobało, jednak gdybyśmy mieli innego przewodnika moja opinia była by bardziej pozytywna.

    OdpowiedzUsuń
  11. Niespełniona Pani Przewodnik
    Pani przewodnik,nie można skrytykować bezwzględnie.Spełniła swoją role,dowiedzieliśmy się kilku rzeczy o teatrze,jednak nastawienie przewodnika,zarówno do nas,jaki do wykonywanej przez siebie pracy było co najmniej nieodpowiednie,wynikało to z braku spełnienia w swoim zawodzie.Mimo to pani przewodnik nauczyła mnie,że warto inwestować w siebie,czytając książki,interesując się sztuką,bo to nas ukształtuje.Dlatego nie żałuje,że się tam znalazłem.

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyjazd 16.11.2011r. do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego uważam za nie zbyt udany.

    Jednak mimo to sądzę że mógłby być interesujący, gdyby nie pewna pani, która nawet się nie przedstawiła.
    Oprócz bardzo pośpiesznego zwiedzania teatru, mieliśmy przyjemność spotkać w garderobie aktora Jerzego Kuczerę.
    Za namową pani x mężczyzna opowiedział nam historię Teatru Śląskiego.

    Chociaż po dogłębnym zastanowieniu się w domu nad oceną wizyty w tej instytucji nadal stwierdzam że nie była udana,
    pojawiło się coś co bardzo mnie zainteresowało... A mianowicie ściana z talerzy. Na pierwszy rzut oka wyglądało to jak białe plamy ale po głębszym wpatrzeniu się można było je dostrzec, znajdowały się one na ścianie na Małej Scenie.
    Polecam wybranie się do Teatru Śląskiego, ale przestrzegam przed tajemniczą panią x!!

    OdpowiedzUsuń
  13. W dniu 16.11.11 odbyła się wycieczka do teatru w Katowicach .
    Było fajnie ale było by lepiej gdyby pani przewodnik włożyła trochę
    Więcej wysiłku w opowiadaniu i oprowadzaniu nas po teatrze. Ponieważ
    Jej sposób mówienie informował o tym że wolała by być gdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
  14. 16 listopada tego roku odwiedziliśmy Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Było fajnie tylko nasza pani przewodnik mówiła troche bez sensu na tematteatru, a lepiej mówiła na temat swojego życiorysu.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. W środę 16 listopada pojechaliśmy do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Podróż autobusem była bardzo przyjemna . Gdy dotarliśmy do Katowic musieliśmy czekać pół godziny. Więc poszliśmy do sklep o nazwie „skarbek”.
    Gdy poczekaliśmy pół godziny wyruszyliśmy do Teatru. Gdy weszliśmy do pustej sali w teatrze bardzo mi się spodobało. Najpierw pani przewodnik opowiadała nam trochę o teatrze. Szczególnie podobało mi się to że mogliśmy wejść na scenę. Później zaczęliśmy zwiedzać teatr od kulis. Bardzo mi się nie spodobało ,że podczas zwiedzania pani przewodnik rozmawiała przez telefon .
    Podobało mi się jak pan Jerzy Kuczera opowiadał nam o historii teatru. Wróciliśmy wieczorem. Zwiedzanie teatru podobało mi się oprócz pani przewodnik ,która opowiadała nam wszystko od niechcenia.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wyjazd do teatru Sląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach odbył się 16 Listopada.Wyjazd do teatru uważam za nieudany, ponieważ Pani przewodnik była kompletnie nieprzygotowana do opowiadania o teatrze.Ale są też dobre strony ponieważ zobaczyłem po raz pierwszy kulisy,podziemia i magazyny teatru.Spotkaliśmy również Jerzego Kuczerę w garderobie aktorów,który przygotowywał się do swojej roli.Jest aktorem teatru,opowiedział nam ciekawą a zarazem nudną historię teatru.Po wejściu do teatru udaliśmy się do sali głównej która mieści 320 osób.Scena była owiana tajemnicą i trochę mroczna.Po nudnej opowiastce Pani przewodnik na której czuliśmy się jak na lekcji weszliśmy na scenę a ze sceny poszliśmy za kulisy a następnie do magazynu w którym znajdowały się atrapy z drewna i papieru potrzebne do budowania rekwizytów do poszczególnych przedstawień.Jeszcze pózniej poszliśmy do sali kameralnej w której Pani przewodnik zaczęła swoją drugą z kolei jeszcze bardziej nieciekawą od poprzedniej historię,w której znalazł się również życiorys Pani przewodnik.Następnie udaliśmy się do podziemi teatru w których zobaczyliśmy zapadnie pod sceną służące do szybkiego zniknięcia np. ducha.Na koniec naszej wycieczki zobaczyliśmy portrety wszystkich dyrektorów teatru.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pomimo niezbyt dobrego nastroju i kompletnego braku profesjonalizmu pani, która oprowadzała nas po Teatrze Śląskim w Katowicach , lekcja według mnie była interesująca.
    Na początku siedząc na widowni mieliśmy za zadanie odgadnąć o czym mówi nam dekoracja sceny i o czym może być spektakl. Było to ciekawe doświadczenie, ponieważ padały różne odpowiedzi, po czym można wnioskować, że każdy inaczej odbiera to co jest nam przedstawiane.
    Zwiedzając teatr od strony kulis mogliśmy zaobserwować wiele ciekawych rzeczy, których oglądając spektakl nie jesteśmy świadomi. Pani przewodnik uświadomiła nam jak długi i skomplikowany proces przebiega przed premierą spektaklu. Dowiedzieliśmy się mnóstwo rzeczy o teatrze jako budynku, ale też jako formie sztuki.
    Osobiście wyciągnęłam dużo wniosków po dyskusji na temat zainteresowania ludzi kinem w porównaniu z teatrem. Próbowaliśmy znaleźć jak najwięcej argumentów za i przeciw zarówno kina jak i teatru. Moim zdaniem ten pojedynek ze zdecydowaną przewagą wygrał teatr, który dostarcza ludziom mnóstwo emocji i niesamowitych przeżyć.
    Zwiedzając garderobę, która z resztą była bardzo skromna, mieliśmy niezwykle rzadką okazję spotkać aktora Jerzego Kuczerę. Byłam miło zaskoczona jego opowieścią o historii teatru, ponieważ w przeciwieństwie do naszej przewodniczki wyrażał mnóstwo chęci do przekazania nam jak najwięcej wiedzy. Mogliśmy również usłyszeć parę rzeczy na temat jego kariery oraz relacje z wyjazdu pana Jerzego do Lwowa.
    Najbardziej zapadły mi w pamięci słowa pani przewodnik, że czasem przychodzimy do teatru żeby doświadczyć pewnych emocji lub odnaleźć w jakimś bohaterze siebie, ale mamy pamiętać, że w każdym z nas jest odrobina magii…

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. Wycieczka ,która odbyła się w teatrze w Katowicach 16.11.11 nie należała do najbardziej udanych. Teatr jest bardzo ciekawy , jest tam wiele interesujących rzeczy ,które można opisać , począwszy od bardzo ładnego wystroju, który nadaje uroku teatrowi. Sala, która jest dość mała ma świetny klimat , scena jest zadbana. Przewodniczka ,która „prowadziła” naszą wycieczkę była chyba bardzo znudzona tymi miejscami i dość monotonnie opisywała każde z nich. Było tam wiele ciekawych rekwizytów , mechanizmów, które mogły być doskonale i ciekawie opisane. Na całe szczęście spotkaliśmy aktora Jerzego Kuczera ,który opisał nam dawne lata teatru , było to dość ciekawe lecz nieco nudne ,ponieważ musieliśmy stać w małej sali , mimo tego że byliśmy znudzeni poprzednimi wypowiedziami naszej przewodniczki daliśmy rade w całości wysłuchać opisu teatru według aktora. Pomieszczenia w, których się znajdowaliśmy były nie zbyt duże ,a nas było dosyć sporo. Pani przewodnik nie lubiła chyba swoich obowiązków . Bardziej komentowała nas i to jacy jesteśmy zamiast zająć się swoją pracą . Niestety trochę wredna pani trzy razy rozmawiała przez telefon , najwyraźniej się gdzieś śpieszyła. Jedyne co uznałbym za atut pani anonim jest to, że nie zanudziła jednak nas na śmierć i za to wielkie brawa… Cały wyjazd oceniam na średni, ponieważ dowiedziałem się więcej o Katowicach w drodze autokarem do teatru niż przez 1,5 godziny z przewodnikiem…

    OdpowiedzUsuń
  22. 16 listopada pojechaliśmy do Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach.
    Na początku zwiedziliśmy scenę dużą. Pani przewodnik Renata Janiszewska bardzo krótko i pobieżnie wprowadziła nas w temat teatru. Następnie rozmawialiśmy o przeżyciach widowni w czasie spektaklu.
    Potem przeszliśmy do ogromnego magazynu rekwizytów. Tam pani Janiszewska mówiła o sposobie przewożenia dużych dekoracji i o pracy maszynistów.
    Później zwiedziliśmy salę kameralną, w której pani przewodnik opowiadała nam o bezpośrednich relacjach aktora z widzem. To miejsce bardzo mnie zainteresowało, dlatego byłam zawiedziona gdy pani przewodnik po dość krótkim wstępie rozwodziła się o swoich prywatnych planach.
    Na koniec byliśmy w garderobie aktorów, gdzie spotkaliśmy aktora i zarazem dyrektora studium przy teatrze - pana Jerzego Kuczera, który przybliżył nam historię teatru. Usłyszeliśmy także relację z jego wyjazdu do Lwowa. Pana Kuczera słuchało się dużo lepiej niż panią przewodnik bo opowiadał z dużo większym entuzjazmem.
    Ogółem ten wyjazd uważam za średni. Miałam nadzieję że dowiem się więcej na temat kulis teatru. Rozczarowała mnie też postawa pani przewodnik. Jej brak zaangażowania i profesjonalizmu sprawił że część z nas również czuła się znudzona. Nawet jeśli teatr był pasją pani Janiszewskiej to dobrze to ukrywała.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. 16 listopada 2011 roku, braliśmy udział w drugim wyjeździe finansowanym ze środków unijnych, z projektu „Rozwój dialogu przez sztukę: zaglądamy pod maskę Melpomeny”. Tym razem byliśmy uczestnikami zwiedzania Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach.
    Na miejscu, czyli w Katowicach byliśmy pół godziny przed czasem, więc razem z opiekunami i całą grupą postanowiliśmy, że każdy, kto ma ochotę na ewentualny posiłek, bądź coś do picia, może skorzystać z tej propozycji. Miejscem, gdzie mogliśmy sobie coś kupić była „Galeria Skarbek”. Po pół godzinnej przerwie, zmierzaliśmy w kierunku teatru. Już 5 minut później byliśmy na miejscu. Każdy z niecierpliwością i podekscytowaniem czekał na wejście do środka. Główną atrakcją tego wyjazdu miało być zwiedzanie teatru od kulis. Każdy z nas był bardzo tym zainteresowany, jednak pani przewodnik – Renata Janiszewska, w moim odczuciu wykazała się brakiem kompetencji, a także w pewnym stopniu brakiem szacunku wobec naszej całej grupy. Pani przewodnik po dość długim wstępie, który niczym ciekawym się nie wyróżniał przystąpiła do zadawania pytań dotyczących ogółem rzecz biorąc - teatru. Mimo oczekiwań całej grupy, jak wcześniej byliśmy informowani– nie braliśmy udziału w lekcji teatralnej. Później naszym miejscem, było zwiedzanie sceny kameralnej, jednak i tu każdy z nas się nudził. Ja, osobiście niczego szczególnego i ciekawego z wykładu pani przewodnik się nie dowiedziałam. Informacje, które przekazywała nam, będąc razem z nami w teatrze, niczym nie różniły się od tych, jakich uczyliśmy i uczymy się w szkole. Jedną rzeczą jaka mogłaby mi się podobać, było spotkanie w czasie zwiedzania małej garderoby pana Jerzego Kuczerę- aktora i dyrektora studium aktorskiego. Przygotowywał się on w tym czasie do próby. Każdy z nas miał nadzieję, ze choć on poprawi nam wrażenie z wyjazdu do teatru. Jednak nasze oczekiwania spełzły na niczym, ze wzglądu na to, iż pan Jerzy, mimo swoich dobrych chęci nie zaciekawił nas swoją opowieścią, dotyczącą czasów historycznych, w czasie których powstawał Teatr im. Stanisława Wyspiańskiego. Po półgodzinnym słuchaniu pana Jerzego, opuściliśmy garderobę i poszliśmy zwiedzać inne miejsca, które chyba każdego z nas nie zaciekawiły. Mieliśmy okazję zobaczyć portrety wszystkich dyrektorów teatru. Mimo tego, szczególnie mnie to nie zaciekawiło, z pewnością, jak wszystkich uczestników wyjazdu. Pani Renata Janiszewska, w moim odczuciu nie starała się być dla nas miła, wprost przeciwnie, robiła wszystko byśmy jak najprędzej zakończyli tą wizyt.
    Około godziny 18 zakończyliśmy nasze zwiedzanie teatru. Moje wrażenia z tego wyjazdu są negatywne, ze względu na to, że prawie nic ciekawego się nie dowiedziałam. Przeżyłam rozczarowanie, gdyż jadąc do teatru spodziewałam się, że bardzo dużo wrażeń zapisze mi się w mojej pamięci, jednak w praktyce było niestety inaczej. Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że w autokarze było o wiele lepiej. Może moja opinia jest zbyt krytyczna, o tym wyjeździe, ale z całą pewnością mogę rzec, że nie pisałam niczego co by było nieprawdą. Mam nadzieję, że kolejne wyjazdy przysporzą nam wielu lepszych wrażeń, niż te, które były w to środowe popołudnie.

    OdpowiedzUsuń
  25. 16 listopada tego roku odwiedziliśmy Teatr Śląski im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Było fajnie tylko nasza pani przewodnik mówiła troche bez sensu na tematteatru, a lepiej mówiła na temat swojego życiorysu.

    OdpowiedzUsuń
  26. W dniu 16 listopada byliśmy w teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego. Tuż przed wejściem do Teatru poszliśmy do Galerii Skarbek. Było tam niewiele sklepów przez co nudziliśmy się. Sama fasada budynku była wykonana w stylu klasycznym. Zauroczył nas piękny hol. Później oddaliśmy kurtki i weszliśmy do do dużej sali w, której czekała na nas już pani przewodnik. I wtedy zaczęła się lekcja teatralna. Zaczęła pytac nas co widzimy w jakimś krześle, stole czy lustrze. Później zapytała nas jakie książki czytamy. Później zaczęła nas oprowadzac po kulisach i wtedy zaczęła się nuda. Następnie poszliśmy do rekwizytorni, gdzie pani zaczęła byc złośliwa dla jednego z uczestników. Następnie poszliśmy do małej sali teatralnej, gdzie wystawiana jest tylko jedna sztuka teatralna. Później zwiedzaliśmy teatr. W garderobie spotkaliśmy pana Jezrzego Kuczerę, który opowiedział nam historię teatru. Później poszliśmy do holu sław tego teatru. Po czym poszliśmy do głównego holu by odebrac kurtki i tak zakończyła się nasza wycieczka.

    OdpowiedzUsuń
  27. W środę pojechaliśmy do Muzeum Śląskiego w Katowicach, gdzie
    zwiedzaliśmy teatr. Na początku musieliśmy trochę poczekać, bo pani, która
    miała nas oprowadzić i zapoznać nas z teatrem trochę się spóźniała. Gdy pani
    już się zjawiła weszliśmy do środka.
    Byliśmy na Sali, gdzie była scena i około 400 siedzeń, a my zajęliśmy 2
    przednie rzędy i pani przewodnik pokazywała nam różne części sceny, gdzie
    jest sufler, zapadnie itd. Potem poszliśmy za kulisy i zobaczyliśmy gdzie ludzie
    z pomocy technicznej pomagają aktorom, by przedstawienie było jedyne w
    swoim rodzaju. Co się okazało, teatr miał za sobą niezłą historię. Mogliśmy się
    dużo nauczyć jak powstawają przedstawienie, jak działają zapadnie itd. W
    końcu wyszliśmy zza kulis prosto do magazynu, gdzie pani powiedziała nam co
    i jak po kolei ludzie robią by przygotować scenę i jakie przedmioty są potrzebne
    itp. Wyszliśmy z magazynu i zostaliśmy zaprowadzeni krótkim korytarzem i po
    schodach do miejsca, gdzie było kilkadziesiąt miejsc siedzących. Była to scena,
    która znajdowała się pośrodku siedzeń i każdy mógł zobaczyć wszystko z
    bliska. Dowiedzieliśmy się, że teatr jest jedyny w swoim rodzaju. Nie tak jak
    kino 3D czy coś innego. W teatrze działa magia i każdy występ działa na ludzi
    inaczej. Po dosyć długiej przemowie tej pani posiedliśmy dalej do garderoby i
    poznaliśmy bardzo ciekawą osobę, a był to pan Jerzy Kuczera. Co się okazało…
    Ten pan znał historię tego całego teatru. To co nam opowiedział było bardzo
    interesujące i mogło to zachęcić każdego, by w przyszłości mógł ktoś zostać
    aktorem w teatrze. Nieco przerwaliśmy panu czytanie książki, którą czytał
    siedząc w garderobie. Po jego przemowie wzniosły się oklaski, a następnie
    wyszliśmy z garderoby i zobaczyliśmy zdjęcia dyrektorów teatr. Były one
    ułożone datami chronologicznie. Kto by się spodziewał, że było ich aż tylu.
    Wycieczka ogólnie była bardzo fajna. W autobusie w drodze powrotnej
    jak i w drodze do Katowic panowało szaleństwo i było zabawnie. Zwiedzanie
    zajęło nam około 3-4 godzin. Pod szkołą byliśmy ok. godziny 18:00

    OdpowiedzUsuń